Znani o Hornie
Przylądek Horn
Mapy
Filmy o Hornie
Polska bandera
Forum Przylądka Horn
Ciekawostki
Ciekawe strony
Kap-hornowcy
Muzyka Hornu
Obrazy
Locje i przewodniki
Książki o Hornie
Wyprawy na Horn
Wędkarstwo
Artykuły
Znani o Hornie
 

 




Strona magazynu

[...]
Sama wyspa Hornos, najbardziej na południe wysunięta z Grupo Hermites, jest kopulasta i przygarbiona, jakby przytłoczona tysiącem oglądanych tragedii żeglarskich.

[...]

Na trawersie Horn!
- Wielki Przylądku! Z szacunkiem i pokorą kłania Ci się masztem "Polonez". Chylę czoło przed Twoim majestatem, pełen zdumienia Twoją łaskawością. Drogę mamy za sobą długą i ciężką, ale cieszę się, że w końcu możemy Cię poznać osobiście. Wiesz o tym, że wieziemy ze sobą bagaż marzeń wielu ludzi, nie tylko żeglarzy. Spotykając nas dzisiaj, pozwalasz tym ludziom wierzyć, że i oni spełnią kiedyś swoje marzenia.
Horn milczy.

[...]

Tak dziki i tak piękny krajobraz nieczęsto się ogląda. Dalekie góry, w kolorze czarnym, a jeszcze dalsze w kolorze sinym, kreślą linie na tle delikatnego błękitu zmieszanego z pomarańczą.

[...]

Na morzu fala jest nieduża, ale krótka i stroma, i dziób raz po raz włazi pod wodę, a bryzgi sięgają kokpitu. Zimno piekielne i ręce grabieją
Nic to, koło serca ciepło.

Krzysztof Baranowski - Droga na Horn

 

 

 

[...] Zachowanie sie oceanu w tamtym rejonie jest właściwie niemożliwe do opisania. Dzieją się rzeczy niewiarygodne. Potężne fale co chwila zmieniają kierunki, nakładają się i gwałtownie spiętrzają na wysokość wielopiętrowych kamienic. Najcięższe chwile przeżywaliśmy 22 lutego (1973 roku). O godzinie 2135 potężna fala uderzyła o burtę dryfującego jachtu, o stawianiu żagli nie było mowy, wgniotła bulaj i ocean wlał się do środka, czyniąc olbrzymie spustoszenie. Sekundy zamieniły się w minuty naszego oczekiwania, czy "Euros" powróci na stępkę z olbrzymiego przechyłu. Każda następna wielka fala mogła oznaczać dla nas zagładę. Jacht na szczęście wyprostował się, a my mieliśmy masę wody do wylania. Jeszcze przez 24 godziny sztormowaliśmy dryfując. [...]

Aleksander Kaszkowski

 


Dzisiaj marynarzom brak bogatej wiedzy, którą dysponowali ich koledzy sześćdziesiąt lat temu, gdy żaglowce tworzyły większą część floty handlowej. Prasa i radio wytworzyły mistyczną atmosferę wokół Hornu, i to do tego stopnia, że większość ludzi wyobraża sobie wichury, które bez przerwy wieją tam z huraganową siłą. Horn jednak jest podobny do innych części Południowego Oceanu, ponieważ znajduje się stale pod wpływem procesji niżów ciągnących na wschód. Pogoda jest zmienna, jak w innych miejscach na tych szerokościach, i waha się od ciszy do sztormu. To prawda, że gdy zaczyna rzeczywiście wiać, ogólny efekt jest gorszy przy Hornie, a to z powodu zwężenia między Południową Ameryką a Antarktydą. Wysokie pasma górskie wzdłuż zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej skutecznie blokują zdążający na wschód strumień powietrza, zmuszając go do przeciśnięcia się przez Cieśninę Drake`a między Przylądkiem Horn i Ziemią Grahama, leżącą 500 mil na południe. Nawet w tej sytuacji mocny jacht może sobie poradzić ze sztormami..

Robin Knox-Johnston

 

... Wybraliśmy trasę wokół Przylądka Horn, ponieważ tu wieją dzikie zachodnie wiatry i pędzą żaglowce wzdłuż sztormowej trasy do lepszych szerokości. Nie dla nich poszukiwanie śródlądowych tropikalnych kanałów, które skracają drogę parowców z Australii o tysiące mil. Nie dla nich poszukiwanie pięknej pogody i łagodnej trasy dla wygodnych pasażerów. Nie ma dla nich innych względów, niż wiatr, nie obchodzą ich przebyte odległości, lecz napotkane wiatry. Nie poszukują dobrej pogody, lecz złej, nie spokojnych dni, lecz sztormowych, gdyż te im pomagają...

Allan Villers - Wokół Przylądka Horn



Smeetonowie wraz z jednym żeglarzem załogi (John Guzzwell - przyp. tłum.) znajdowali się na Nowej Zelandii na pokładzie dwunastometrowego kecza "Tzu Hang". Chcieli wrócić jak najprędzej najkrótszą drogą do córki w Anglii. Bogowie jednak byli przeciwni i to dwukrotnie. Po raz pierwszy "Tzu Hang" przewrócił się przez dziób tracąc oba maszty i nadbudówkę w odległości tysiąca mil od przylądka Horn. Zdołał osiągnąć Chile pod awaryjnym ożaglowaniem, z załogą w komplecie. W kilka miesięcy później "Tzu Hang" wyruszył ponownie i po raz drugi dał się wywrócić przed przylądkiem Horn - przewrócony z burty podczas sztormowania żagli. Stracił wówczas częściowo maszty, ale nadbudówka ocalała. "Tzu Hang" ponownie powrócił do Chile pod awaryjnym takielunkiem. Dwukrotnie bogowie sprzeciwiali się, wtedy Miles Smeeton napisał książkę: Once is enough (Raz wystarczy).

[...]

Można umrzeć z chłodu i z wyczerpania, jak umarł mąż Ann Davison. Przede wszystkim jednak, jeżeli pozostaje sie zbyt długo na zewnątrz (pokładu), można zostać zmiażdżonym przez fale łamiące się przy tym stanie morza. To ciosy goryla. Wszelako szum morza nie jest bynajmniej oszałamiający. To raczej głuchy potężny miarowy pomruk niezbyt odległego wodospadu. Od czasu do czasu odosobniony silniejszy grzmot, kiedy góra wodna przewala się tuz obok. A gdy łamiąca się fala przykrywa jacht całkowicie, przez parę sekund nie słyszy się nic. Następnie regularny głuchy pomruk morza powraca. Aż do przylądka Horn będziemy słyszeć ten nieustanny grzmot, bardziej lub mniej złagodzony, bardziej lub mniej donośny, bardziej lub mniej niepokojący, w zależności od pogody. To oddech oceanu na wysokich szerokościach.

[...]

Niewiarygodne, jak szybko potrafi zmieniać się wygląd nieba na tych szerokościach, nawet przy niezmiennym barometrze.

[...]

Tutaj wiatr o sile 6 może spaść do 5 i potem wzrosnąć aż do 7 lub 8, przy czym nie wiadomo, czy wróci na 6, czy na podskoczy jeszcze bardziej do 9 lub 10.

[...]

Nawigacja w tych regionach może być ciężka w czasie silnego sztormu, jest jednak w zasadzie prosta, gdy idzie się z zachodu na wschód: Wiatry są sprzyjające (już to samo stanowi zasadniczą różnicę!), a sztormy nadchodzą z zasady od północo-zachodu. Nie znoszą więc na ląd, o ile trzyma sie drogi żaglowców, to znaczy dość daleko od wybrzeży Chile. Po okresie wiatru północno-zachodniego sztorm dmie dalej z zachodu i w tym właśnie czasie żeglarz będzie zadowolony, że zabezpieczył się uprzednio trzymając się na wolnym morzu daleko od lądu. Następnie w czasie, kiedy niż oddala się ku wschodowi, wiatr przechodzi na południowo-zachodni i słabnie, a pogoda staje się możliwa. Tak przebiega normalny cykl sztormu w wysokich szerokościach południowych.

[...]

Morze jednak staje się wkrótce niebezpieczne*, ponieważ dno na stumetrowej głębokości, nad którymi się znajdujemy, podnosi bardzo wysokie strome fale pomimo pomyślnego prądu oraz mimo tego, że znajdujemy się już "na podwietrznej" Ziemi Ognistej (ten płytki szelf sięga daleko w głąb morza na wysokości przylądka Horn i Ziemi Ognistej).

* Niebezpieczne przy fali wprost z rufy, gdyż mogłaby nas przewrócić w wyniku wpadnięcia w ślizg. Niebezpieczeństwo nie istnieje, jeżeli jacht przyjmuje falę z baksztagu, według złotej reguły Vito Dumasa. Lecz gdy żaglowiec osiąga swą maksymalną prędkość, ster robi się twardy, statek ma tendencję do raptownego skręcania i ryzykuje się wówczas, że w nieodpowiedniej chwili ustawi się rufą wprost do fali. W pasacie, przy mocnym wietrze i regularnej fali, szybowanie w ślizgu jest zabawne, ale na wysokich szerokościach szybowanie takie może zakończyć się koziołkiem. Trzeba ujrzeć to morze, żeby zrozumieć.

Bernard Moitessier - Pod żaglami wokół przylądka Horn



Każdego człowieka z lądu, gdy zobaczy te wody w sztormowej pogodzie, będą przez osiem dni dręczyły koszmary.
 
Karol Darwin z pamiętników żaglowca Beagle


Na tym wielkim morzu stale się na coś czeka. Na zmianę ciśnienia, na wiatr z innego kierunku, na "coś", co przyjdzie, a czego jeszcze nie wiemy. Żegluga po cholernie wielkim "morzu oczekiwania".

Aleksander Kaszkowski - Eurosem na Horn

 

W żegludze dookoła świata Horn stanowi atrakcję. Przez całe lata skrycie o nim rozmyślałem. Muszę uczciwie przyznać, że nie tylko mnie przerażał, ale wręcz napawał panicznym lękiem. Opisy tamtejszych sztormów są zgoła przerażające. Opowieści zaginionych w tym rejonie statkach nie maja końca. Było i jest ich wiele.

Przez długi czas mówiłem sobie, iz szalony musi być człek, który próbuje opłynąć Horn na małym jachcie. Spośród ośmiu jachtów, o których wiedziałem, że tego dokonały, sześć fiknęło kozła do góry stępką bądź przed, bądź podczas, bądź po okrążeniu. (...) Równocześnie jednak Horn miał jakiś magnetyczny urok i stanowił największe wyzwanie, jakie jeszcze pozostało na tym świecie

Francis Chichester -  "Gipsy Moth" okrąża świat

 

Horn oznacza niebezpieczeństwo, a do tego nikomu się nie śpieszy.

Monika WItkowska


Drukuj