Książki o Hornie
Przylądek Horn
Mapy
Filmy o Hornie
Polska bandera
Forum Przylądka Horn
Ciekawostki
Ciekawe strony
Kap-hornowcy
Muzyka Hornu
Obrazy
Locje i przewodniki
Książki o Hornie
Wyprawy na Horn
Wędkarstwo
Artykuły
Znani o Hornie
 

 




Strona magazynu

  • Kurs na Horn. Dziennik  z rejsu - Monika Witkowska (premiera 2009)

    Niezwykłość tego typu książek polega na tym, że z dużą realnością i wiarygodnością wprowadzają czytelnika w arkana wielkiej przygody. W powieści, np. z gatunku fantasy, jesteśmy zdani wyłącznie na talent autora, jego wyobraźnię, umiejętność kreowania wyimaginowanych historii i sytuacji. Bo tworzy w głowie i podejmuje mniej lub bardziej udaną próbę przeniesienia ich na papier. W przypadku dziennika, a zwłaszcza takiego jak ten - z wyprawy na żeglarski Everest  (tak określa się wyczyn opłynięcia przylądku Horn), za autorem stoi potężny bagaż własnych doświadczeń i często mrożących w żyłach krew przeżyć. Co innego przecież na własnej skórze i wszystkimi zmysłami poznać wprzód to, co później chce się opowiedzieć czytelnikowi. To znaczący atut.  W pełni widoczny w omawianej książce.



    Monika Witkowska - autorka, pisze dziennik na wskroś autentycznie, więc każdy kto po niego sięgnie może odbyć tę niezwykłą podróż morskim jachtem „Stary",  siedząc przy tym w domowym fotelu. Książka wciąga, zachwyca i uczy. Dla adeptów żeglarstwa i tych którzy będą chcieli stać się kaphornowcami (prestiżowy tytuł przysługujący wyłącznie śmiałkom, którzy opłynęli przylądek Horn), stanie się dodatkowym bodźcem, trochę przewodnikiem, w końcu czymś, co pozwoli poznać atmosferę wyprawy, no i nabrać respektu przed najtrudniejszym z akwenów. Horn i okoliczne wody to prawdziwy czyściec dla żeglarzy. Wyzwanie podejmuje na wskroś młoda załoga jachtu, którym dowodzi 21 letni student medycyny. Wielu doświadczonych z Hornu nie wróciło, oni tak.

    Co znaczą dla żeglarzy spisane dzienniki z rejsów - kto nie wie, dowie się tego także z tej książki. Nie jest przypadkiem, że na pokładzie „Starego", który opuścił chilijski port Valparaiso i zmierzał w kierunku Hornu, a potem do antarktycznych wód archipelagu Szetlandów Południowych, do  polskiej stacji naukowo badawczej im. Arctowskiego, wśród załogi niesłabnącym wzięciem cieszył się dziennik z podobnej, tylko o trzydzieści lat wcześniejszej,  wyprawy na Horn. Była to książka „Damien", autorstwa Francuza Poncet'a pływającego na tytułowym jachcie. Dzienniki stanowią bowiem bezcenne źródło informacji i wiedzy. Los potrafi być łaskawy, nawet w tak mało gościnnych  regionach - załoga Starego spotkała sędziwego autora „Damien" podczas tego rejsu na Falklandach.

    Półtora miesiąca w dziewięć osób na 14 metrach jachtu to prawdziwy poligon dla koleżeństwa, przyjaźni, wzajemnego zaufania, gdzie trzeba nauczyć się liczyć na innych. Ale i tak masz świadomość, że to nie wystarczy, że to tylko niewielki ułamek dla końcowego sukcesu, bo koniec końców decydujące karty rozdaje zawsze Neptun. Losy naszych bohaterów to studium dla socjologów i nie tylko. Zastanawiają z pozoru proste czynności, jak choćby te związane z potrzebami fizjologicznymi. Załatwia się je najczęściej prosto do ...morza. Gotowanie i jedzenie na jachcie, mycie zębów na sucho, kąpiel od stóp do głów przy użyciu 3/4 litra słodkiej wody, mokre rzeczy, permanentna wilgoć, która wchodzi wszędzie, nie omijając śpiwora, przejmujące zimno. No i to oczekiwanie, które przy dołującym wskazaniu barometru, ma coś z Hitchcocka.

    Barometr mierzy ciśnienie, a spadek ciśnienia to niechybny znak, że zbliżają się siejące zgrozę wśród żeglarzy Ryczące Czterdziestki (nazwa od szerokości geograficznej południowej gdzie panuje permanentnie sztormowa pogoda), czyli sztorm, jaki trudno wypatrzyć nawet przy najbardziej gniewnym Bałtyku. Fale długości 200 metrów i wysokości 16 metrów, pędzące z prędkością 40 węzłów, mogą z 14 metrowym jachcikiem zrobić wszystko, najczęściej jednak nic dobrego. Jeśli zaś nie sztorm, to zawsze na wodach arktycznych można i trzeba wyczekiwać growlerów - czyli małych, pływających lodów, które z łatwością rozpruwają poszycia jachtów.

    Na szczęście dla pechowców śmierć w tych wodach jest lekka, jest jak sen, na który zapada człowiek, który z zimna się po prostu hibernuje. Warto przy tej okazji powiedzieć, że podczas sztormu, gdy ktoś wypadnie za burtę na pomoc kolegów nie ma co liczyć. Brutalna prawda o żeglowaniu w pobliżu Hornu. Czy to wszystko z potencjalnych i rzeczywistych zagrożeń?  Zdecydowanie nie, zawsze przecież adrenaliny może dodać silnik, który odmawia posłuszeństwa w najmniej przewidzianym i stosownym do tego momencie (bo podczas sztormu żagli się na stawia, a jachtem coś powinno kierować). Jacht wówczas podobny jest do łupiny orzecha włoskiego, miotanej dowolnie przez fale i wiatr. Z perspektywy czytającego ekscytujące.

    Zakończę zagadką: czy pingwin może spotkać niedźwiedzia polarnego? Rozwiązanie w książce. Miłej lektury :)

    Książka do nabycia w salonach EMPIK.com oraz w Internecie.



  • Droga na Horn - Krzysztof Baranowski

    Literacki opis samotnego rejsu Krzysztofa Baranowskiego dookoła świata na jachcie „Polonez”, parokrotnie wznawiany i tłumaczony na języki obce.




  • Pod żaglami wokół Przylądka Horn - Bernard Moitessier

    Prosta i napisana z pewnym wdziękiem opowieść o niebywałym wyczynie żeglarskim: opłynięciu 13-tonowym jachtem przylądka Horn przez parę małżeńską Bernarda i Francoise Moitessier. Cała ich podróż trwała nieco ponad dwa lata, przy czym zasadniczy 126-dniowy "skok" z Tahiti na Morze Śródziemne wokół Hornu wynosił 14 216 mil. Przejście takiej odległości bez zawijania do portu już samo w sobie jest rekordem niezwykłym, a co dopiero trasą wokół przylądka Horn, zwanego "Przylądkiem Niepokonanym", poprzez sztormy i gigantyczne fale Południowego Pacyfiku.





  • Pokonać Horn - Andrzej Kucharczyk, Janusz Słowiński, Tomasz Józik, Marian Kowalczyk.

    Album jest połączeniem poradnika turystycznego z relacją z rejsu i poradnikiem żeglarskim. Zawiera ponad 50 kolorowych fotografii, w tym tak egzotycznych regionów jak Falklandy, Wyspa Stanów, Kanał Beagle'a czy wyspa Horn. Pozycja niezbędna w księgozbiorze każdego turysty i miłośnika żeglarstwa. Rekomendowana przez redaktora naczelnego Magazynu Żeglarzy "Jachting", kpt. Krzysztofa Baranowskiego

.


  • Ostatni rejs "Bona Terry"

    Pod takim tytułem ukazał się na rynku album będący zapisem słownym i fotograficznym wyprawy Sails on Antarctica 2007/2008. W trakcie ponad półrocznego rejsu jacht "Bona Terra" i jego załogi wymazały z polskich map żeglarskich wiele białych plam.
     
     
     
    "Bona Terra" była pierwszym polskim jachtem, który dotarł do Georgii Południowej i zacumował w legendarnym Grytviken, pierwszym, który pokonał barierę 68 stopnia szerokości geograficznej południowej. W historii polskiego żeglarstwa nie było drugiego jachtu, który by tak często zmagał się z przeciwnościami natury u Przylądka Horn, niestety – jest także jedynym polskim jachtem, który przez Horn został pokonany.
     
    Opis rejsu ilustrowany świetnymi zdjęciami, autentyczne wypisy z dziennika pokładowego, refleksje zarówno członków załogi jak i dowodzących poszczególnymi etapami sprawiają, że w trakcie lektury można poczuć autentyczny klimat długiego i trudnego oceanicznego rejsu. Książkę kończy wstrząsający zapis ostatnich dni jachtu i opis akcji ratunkowej, dzięki której ocalał prowadzący łódkę kpt. Janusz Słowiński. Dodatkowym walorem wydawnictwa jest płyta z dwoma filmami – z etapu na Georgię Południową i z trasy antarktycznej.



  • "Eurosem" na Horn - Aleksander Kaszowski, Zbigniew Urbanyi

    Kapitan Aleksander Kaszowski w roku 1973 poprowadził „Eurosa wokół Przylądka Horn. Mimo dwóch tygodni ciężkich sztormów była to próba udana i 25-ta w ciągu całej historii żeglarstwa światowego. Sam Kapitan jest m.in. Honorowym Członkiem „International Association of Cape Hornes” (Międzynarodowego Stowarzyszenia Kaphornowców). Kapitan Aleksander Kaszowski dwukrotnie został laureatem nagrody imienia Leonida Teligi za najlepszy utwór literacki propagujący żeglarstwo.



  • Kaphornowa siódemka - Aleksander Kaszowski

    "Jest taki przylądek najsławniejszy na Ziemi. Na krańcu Ameryki wyrasta z oceanu posępnym stożkiem wyspa. Brudnobrązowa i szara, poprzecinana białymi żyłami kwarcu, wystawia na uderzenie wichru nagą skałę; ze strony przeciwnej zaś,gdzie wiatr rzadziej buszuje, znalazły sobie przytulisko zielonkawe mchy i porosty. Od południa zniszczone erozją zbocze wyspy zmieniło się w strome, pobrużdżone graniami urwisko. Oglądane z tej strony przypomina zafrasowanego starca wpatrzonego w groźny ocean. Bo nie widać stąd odległych o kilkadziesiąt mil na południowy zachód wysepek Diego Ramirez, nie widać odległych o 500 mil Południowych Szetlandów - przedmurza Antarktydy." To początkowe słowa książki Aleksandra Kaszkowskiego opisujące najgroźniejszy przylądek na Ziemi oraz żeglugę wokół jego trudnych, oceanicznych wód.




  • Zdążyć na Horn - Paweł Ośka

    Szybkie, porejsowe wspomnienia - po rejsie na s/y Zjawa na Horn. Książeczka napisana zgrabnie, dobrze się ją czyta. Opowiada o przygotowaniach do rejsu i samym przebiegu odcinka wokół Hornu. Wkładki z kolorowymi zdjęciami.





  • Długa droga (Long way,La longue route) - Bernard Moitessier
    Są to surowe zapiski samotnego żeglarza, który w 1968 roku wystartował na swoim jachcie "Joshua" w pierwszych wokółziemskich regatach The Golden Globe. W swojej książce, Bernard Moitessier stara się wyjaśnić, co tak naprawdę dla żeglarzy znaczą Wielkie Przylądki.







  • Ze wschodu na zachód wokół Hornu - Leszek Kosek



  • Antica. Spełnione marzenia. Sześć lat na oceanach - Jerzy Wąsowicz

    Wspomnienie z pierwszego wokółziemskiego rejsu słynnego jachtu Antica spisane przez równie słynnego kapitana Jerzego Wąsowicza. Drewniany kuter z 1953 roku, przebudowany, w 1991 roku rusza na wyprawę na "wielkie koło". Przygody ciekawe, czasem zabawne, czasem dramatyczne, dalekie lądy, tropikalne morza - o tym wszystkim marzą żeglarze przez całe życie. Niewielu, jak kpt. Wąsowicz, realizuje marzenia. I dzięki książkom takim, jak ta, można o nich poczytać. Wielką zaletą książki, oprócz wciągającej narracji, są kolorowe zdjęcia. Jest też ciekawy opis trawersowania przylądka Horn. Pozycja obowiązkowa w biblioteczce polskiego żeglarza.




  • Gedanią za oba kręgi polarne - Dariusz Bogucki

    Historia jachtu "Gedania" zaczyna się w 1974 roku gdy w stoczni powstaje niezwykły polarny szkuner sztakslowy, długości 20,60m, szerokości 5,20m, zanurzenie 2,80m, powierzchni ożaglowania 200m2. Zwodowana zostaje w 1975 roku, gdzie po krótkim rejsie bałtyckim, 3 lipca jacht wychodzi w morze na wielką, pierwszą w historii żeglarstwa czternastomiesięczna wyprawę za Północne i Południowe Koło Polarne. Kapitanem jednostki zostaje Dariusz Bogucki. Trasa wiodła przez przejście Północno-Zachodnie, Kanał Panamski, wyspy Galapagos, Przylądek Horn szlakiem najbardziej wysuniętym na południe. Było to pierwsze polskie dotarcie do Antarktyki, pierwsze polskie i pierwsze światowe dotarcie jachtem za Południowe Koło Polarne, pierwsze polskie i światowe dotarcie do wyspy Adelaide, sforsowanie Fiordu Laubeauf i pierwsze polskie dotarcie do wysp Deception i King Georg. 9 września 1976 roku jacht wraca do kraju i cumuje w swoim porcie macierzystym Gdańsku. W ciągu 243 dniach pływania załoga przebyła 32282 mile morskie z tego w strefie gór lodowych 18 dni, a w strefie lodów dryfujących 64 dni. Z wyprawy tej powstała książka "Gedanią za oba kręgi polarne" autorstwa kapitana.






  • Wystarczy raz (Once is enough) - Miles Smeeton

    Miles Smeeton i jego żona Beryl żeglowali swoim blisko czternastometrowym keczem "Tzu Hang" po rozszalałym oceanie koło przylądka Horn, płynąc szlakiem dawnych kliprów żaglowych przez mające najgorszą sławę morza świata. Dwa razy spotkała ich katastrofa: za pierwszym razem przekoziołkowali przez dziób, za drugim mieli przewrotkę przez burtę. W obydwu wypadkach ocaleli dzięki wspaniałemu, wzbudzającemu podziw opanowaniu sztuki żeglarskiej. Miles Smeeton opowiada o tych dwóch dramatycznych wywrotkach. Wbrew deklaracji w tytule żeglarska ambicja Smeetona zdopingowała go po jedenastu latach do ponowienia próby opłynięcia przylądka Horn - tym razem ze wschodu na zachód. Próba została uwieńczona sukcesem.





  • The Story of the Cape Horn Region (Historia regionu przylądka Horn) - Felix Riesenberg



    dostępne w



  • One Man's Dream : One Woman's Nightmare - Reanne Hemingway-Douglass





    dostępne w



  • Rounding The Horn - Dallas Murphy




    dostępne w




  • Around Cape Horn - Charles Davis



    dostępne w



  • The Last Time Around Cape Horn: The Historic 1949 Voyage of the Windjammer Pamir - William F. Stark



    dostępne w



  • The Peking Battles Cape Horn - Irving Johnson



    dostępne w



  • Cape Horn and Other Stories from the End of the World - Francisco Coloane, David A. Petreman



    dostępne w



  • Racing the Ice to Cape Horn - Frank Guernsey , Cy Zoerner



    dostępne w



  • Shipwrecks in Cape Horn, Isla de los Estados, Mitre Peninsula, Magallanes and Malvinas - Carlos Vairo, Irai Freire



    dostępne w



    Rounding the Horn: Being the Story of Williwaws and Windjammers, Drake, Darwin, Murdered Missionaries and Naked Natives, a Deck's Eye View of Cape Horn - Dallas Murphy

    The old saying is that you can’t judge a book by its cover. In the case of Dallas Murphy’s new book, Rounding the Horn: Being the Story of Williwaws and Windjammers, Drake, Darwin, Murdered Missionaries and Naked Natives – A Deck’s-Eye View of Cape Horn, a more apt expression would be that you can’t judge a book by its title. Despite being saddled with a rather absurd and antiquated title, this tale is neither of those things. Instead, it is an informative, well-researched look into the history of sailing around Cape Horn that manages to educate without sounding fussy or stale.

    The bulk of Rounding the Horn is simply the history of the exploration of Cape Horn. Murphy maps the first attempts to cross the continent by land and then focuses on the revolutionary men, such as Magellan and Drake, who first dared to think that the continent could be circumnavigated. Of course, that trip was not without its danger, as well. Scurvy, mutiny, and the worst weather conditions on the planet were just a few of the highlights these explorers could look forward to. Looking back from the twenty-first century, Murphy also tells the bits of exploration history that typically are left out of text books – the feuds, piracy, murders, and wanton destruction that often accompanied these daring trips. Rounding the Horn also devotes several chapters to the trips that were not heroic, but silly – such as the 1905 attempted rounding by the British Isles, which took seventy-one days to make the trip and lost a good portion of its crew doing so. The juxtaposition of the truly historic and the truly pitiable creates an accurate picture of the dangers of the rounding.

    Murphy balances the straight history of the Horn with his own recent trip to the southernmost tip of South America. His boyish enthusiasm for sailing, breathless descriptions of the harsh beauty of the place, and wonder at “being the first” to sail into an unmapped bay on the Hardy Peninsula are interwoven with and balance the processional of historic events. It is through Murphy’s firsthand experiences rounding the horn that the reader learns of some of the more bizarre attributes of the area. For example, the aforementioned williwaws (in the title) occur when cold, heavy air pools on the windward side of a mountain. It eventually “overflows” and barrels down the side of the mountain – and smashes into whatever ships happen to be floating nearby. Murphy rightly holds these deadly winds in awe and can’t help but pass that feeling along to the reader. Another Cape Horn oddity is that “there are magnetic anomalies out near False Cape Horn. The compass goes wandering off about forty degrees.” (105) An interesting abnormality nowadays, but certainly deadly to the first explorers trying to make their way west.

    My only complaint with Rounding the Horn is that occasionally, in his enthusiasm for the sailing that he so clearly loves, Murphy presupposes the reader knows more about ships than the average “landlubber” would ever know. My knowledge of ships starts with “starboard” and ends with “port.” There were a few times when Murphy skimmed over what to him were obvious details, but to the landlocked, might seem frustratingly obscure. This is a small matter, though, that detracts little from the tale.

    Overall, this is an excellent book. The history is told in a clear and straightforward manner, and Murphy’s own experiences give the story a personal touch. I came away from Rounding the Horn: Being the Story of Williwaws and Windjammers, Drake, Darwin, Murdered Missionaries and Naked Natives – A Deck’s-Eye View of Cape Horn with a wealth of knowledge and a new respect for the first men who dared to tackle such a brutal trip. Even if I did wish the book had a shorter title.



    dostępne w



Dopisz swoją propozycję do biblioteki Hornu >>>
 

Drukuj